Co świeży student geografii wie o lodowcach?

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Źródło: www.amu.edu.pl

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Źródło: http://www.amu.edu.pl

Jaki jest poziom wiedzy polskich studentów? Z moich rozmów ze starszymi wykładowcami wynika, że liczba dobrych studentów, żywo zainteresowanych własnym kierunkiem, jest niska i raczej stała w czasie. Liczba studentów marnych oraz przeciętnych natomiast rośnie i całkowicie zdominowała ogólną ich liczbę.

Z racji mojej specjalizacji obserwacji poddałem studentów nauk geograficznych, a ściślej – ich wiedzę o lodowcach zaledwie pół roku po maturze. Ze względu na ogromną rolę mas lodowych w ziemskim systemie przyrodniczym, a także w kształtowaniu rzeźby Polski, na lekcjach geografii w liceum lodowcom i efektom ich działalności poświęca się przynajmniej kilka godzin. Nie jest to więc dla studentów nauk o Ziemi zupełnie nowy problem i powinni już coś o lodowcach wiedzieć nawet bez specjalnego przygotowania.

Pewnego razu pomagałem sprawdzać egzaminy ponad setki studentów 1. roku. Pytanie glacjologiczne brzmiało: „Współczesne zlodowacenie Ziemi. Obszary i formy występowania”. Poniżej zamieszczam fragmenty egzaminów zaczerpnięte z ok. 1/3 wszystkich prac, które pojawiają się w tym zestawieniu nie tylko ze względu na prezentowany poziom wiedzy, ale też ze względu na nowatorsko wykorzystaną składnię lub słownictwo. Pisownia jest oryginalna, w nawiasach są moje uwagi, a w końcowej części – szerszy komentarz.

Podkreślam, że post ten publikuję nie po to, aby z kogokolwiek szydzić, ale aby na przykładzie materiału znanego studentom z liceum zwrócić uwagę na problem z ich przygotowaniem i funkcjonowaniem na studiach wyższych, oraz aby zaapelować (szczególnie do młodych wykładowców) o dostosowanie sposobu nauczania do ich specyfiki.

Przedstawiam czarny sen glacjologa. Poniżej kilka cytatów z egzaminu:

1. Rozmieszczenie lodowców:

-strefa zwrotnikowa – Wielki Erg, Wielka Pustynia Piaszczysta, Atacama

-strefa podzwrotnikowa – Pustynia Słona

-strefa umiarkowana – Pustynia Błędowska, Gobi

2. Lądolód to obszar który pokrywa lód bezpośrednio na wodach powierzchniowych. Występuje on na biegunie północnym (Antarktyda) i południowym (Arktyka). Ze względu na wielkość areału oraz ciągłe trwanie, wyróżnia się go jako osobny kontynent – czyli 2 kontynenty. Ze względu na najmniejsze nasłonecznienie te dwa obszary cechują się bytnością lądolodu.

3. Lodowce i lądolody zajmują ok. 98% powierzchni Ziemii. 85% zajmuje Grenlandia.

4. (Zlodowacenie) występuje na obszarach prawie całej Grenlandii i Antarktyki. Występują tam lodowce Karakorum, Himalajów i Andów.

5. Obszary te charakteryzuje wieczna zmarzlina, czyli teren który wraz ze wzrostem śniegu zamieniał się w obszar wiecznie pokryty lodem i w związku z utrzymywaniem niskich temperatur takim też pozostał. Podsumowując wieczna zmarzlina to teren, gdzie brak fauny i flory, natomiast nieustannie pokryty lodem obszar.

Pełna lista w obrazkach poniżej.

lista_lodowce lista_zlodowacenie_zmarzlina

Po przeczytaniu tych złotych myśli naszła mnie przygnębiająca refleksja. Wiedza o lodowcach jest mizerna nawet wśród studentów geografii czołowego polskiego uniwersytetu, bo pozornie proste pytanie o współcześnie zlodowacone regiony świata przerosło większość z nich. Przecież Ci młodzi ludzie musieli to wiedzieć, żeby zdać maturę ledwie parę miesięcy wcześniej (a może właśnie nie musieli?). Przecież wiedzieli, że z dużą dozą prawdopodobieństwa takie pytanie padnie, bo pojawia się w nieco zmienionej formie od wielu lat. Pamiętam, jak innym razem, na pytanie o współczesne zlodowacenie Europy, otrzymałem m.in. odpowiedzi „Japonia” i „Wyżyna Środkowosyberyjska”. Odpowiedzi z egzaminu powyżej nie są więc w żaden sposób wyjątkowe. Jeżeli wolno mi zgeneralizować te wyniki, to w połączeniu z własnymi obserwacjami poza-akademickimi widzę, że wiedza współczesnych studentów jest generalnie niska, i że coś nie funkcjonuje tak, jak powinno: system szkolny i uniwersytecki? Studenci? A może wykładowcy?

Jak to zwykle bywa, pewnie nikt nie jest bez winy. System szkolny promuje wypełnianie rubryk testów, które nie wymagają głębszego zrozumienia analizowanych problemów. System uniwersytecki promuje ilość, a nie jakość (ilość studentów, przedmiotów do nauczania, kierunków do otworzenia). Studenci się nie uczą tyle, ile trzeba (czasem nie z ich winy – bo mają za dużo zaliczeń, bo muszą pracować – a czasem z ich winy – bo są leniwi lub zbyt rozrywkowi). Wykładowcy nudzą studentów, bo nie mają czasu na przygotowywanie ciekawych zajęć i przegapili moment, gdy na wydziały przyszło post-gimnazjalne pokolenie cyber-audio-video. A za wszystkim tym stoją pewnie pieniądze. Bo gdyby było ich więcej, wydziały nie musiałyby przyjmować tych najsłabszych kandydatów aby przeżyć, a wykładowcy nie byli tak przeciążeni biurokracją i dydaktyką, więc być może wykłady byłyby żwawsze.

Szkoły wyższe na pewno nie są już kuźnią elit, studia stały się masowe i anonimowe. Uczelnie drastycznie obniżyły progi podczas rekrutacji, a programy studiów są przeładowane nudnymi przedmiotami obowiązkowymi, z minimalnym wpływem studenta na kształt własnego toku nauczania. Dopóki studia takie będą, nie możemy żądać od studentów zapału do nauki ani oczekiwać dobrych wyników. Przyjmując wszystkich, nawet najsłabszych chętnych, z góry zgodziliśmy się przecież na braki w ich wiedzy, brak motywacji lub czasu na naukę oraz niewystarczający poziom rozwoju naukowego, aby rozumieć prowadzone w sztywnym języku wykłady lub notatki skserowane od kolegi. Skoro jednak już ich przyjęto, musimy tak prowadzić zajęcia, aby studenci zapamiętali z zajęć cokolwiek, nawet kosztem obniżenia własnych ambicji i poziomu zajęć, bo mam wrażenie, że obecnie nie wynoszą z nich najczęściej nic.

Nie wiem jaki model uczelni jest dla naszych czasów najkorzystniejszy, ale jaki by nie był, wykładowcy są z natury rzeczy współodpowiedzialni za stan wiedzy studentów i absolwentów. Zanim rozpoczną się jakiekolwiek zmiany w systemie lub w studenckim stylu życia koncentrującym się wokół pracy lub rozrywki, uważam, że to młodzi wykładowcy mają szansę najszybciej poprawić sytuację na uczelniach. Wychowali się przecież w podobnych kulturowo i technologicznie czasach, co studenci (w 2014 roku możemy oczekiwać pierwszych obron prac doktorskich przedstawicieli pokolenia post-gimnazjalnego z rocznika 1986). Dawajmy więc z siebie jak najwięcej na zajęciach, a nie tylko podczas wymyślania trudnych pytań na zaliczenia. Stosujmy w nauczaniu to, co oferuje internet – filmy, animacje, gry na smartfony i tablety. Mówmy poprawną polszczyzną z naukowymi terminami, ale w bardziej strawnej formie. Pokazujmy w prezentacjach przykłady omawianych zjawisk na zdjęciach lub dowcipnych grafikach, a kontakt na linii wykładowca-student być może się poprawi. Może jestem naiwny, bo moje doświadczenie dydaktyczne jest stosunkowo krótkie, ale wierzę, że dzięki temu można byłoby nauczać efektywniej, tak na studiach, jak i w liceum.

Zachęcam do komentowania, szczególnie studentów i akademików!

Advertisements

One response to “Co świeży student geografii wie o lodowcach?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s